– Jak się czujesz?
– Rewelacyjnie. Przyznam się Tobie, że też masuje Lomi, ale po tym co od Ciebie dostałam już nigdy nie odważę się wykonywać tego masażu.
– Dlaczego?
– Bo ja nie umiem nawet namiastki tego co Ty wyprawiasz z ciałem. Uczyłam się tego masażu przez 2 dni i zastanawiam się, czy to, co ja robię to jest w ogóle masaż Lomi?

Ponad 15 lat temu w Polsce po przemianach pojawiła się przestrzeń na luksus. Rodacy, którym udało się odłożyć sporo grosza, żyjąc na obczyźnie, zaczęli wracać do kraju i budować hotele połączone ze SPA. Dostęp do zagranicznego kapitału sprawił, że zaczęły powstawać prywatne szkoły masażu, które zatrudniały różnych specjalistów od wielu dziedzin. Pojawiła się moda na masaż egzotyczny, orientalny, relaksacyjny. Chłonęliśmy wszystko co nowe. Im bardziej obca nazwa, tym większa popularność usługi. Wśród wielu nowinek i tworów językowo-sztukmistrzowskich, pojawił się też masaż Lomi Lomi. Nazwa dla niektórych śmieszna, wpadająca w ucho, jednak czasami trudna do zapamiętania spowodowała, że masaż ten zaczął być w pewnym momencie jedną z wielu najpopularniejszych usług szkoleniowych w prywatnych szkołach masażu. Na rynku pojawiło się sporo masażystów oferujących Lomi Lomi.
Kłopot polegał jednak na tym, że szkolenie trwało od 2-4 dni, a wiedza nauczyciela na temat Lomi nie była zbyt duża. Masaż ten w wielu przypadkach, niewiele miał wspólnego z masażem hawajskim, oprócz tego, że używało się w nim do pracy przedramienia, płynnych ruchów ciała i wybrzmiewającej z głośników muzyki hawajskiej. Dlatego zyskał też przydomek masażu relaksacyjnego, co jest wysoce krzywdzące dla tej niebagatelnej sztuki masażu, jaką jest w rzeczywistości świątynny masaż Lomi Lomi Nui.

Do dziś borykamy się z trudnościami. W wielu punktach oferujących masaż można natknąć się na usługę o nazwie Lomi Lomi, która w rzeczywistości jest wersją Lomi typu SPA, a cena za nią jest niemalże identyczna.

Na szczęście przyjeżdżają do nas nauczyciele, którzy przekazują nam wiedzę i tradycje wywodzące się prosto z Hawajów. Serge Kahili King – założyciel Aloha International wydał wiele książek na temat tradycji, obrzędów i starożytnej filozofii Huny, Lea Kawaikapuokalani w mistrzowskim wydaniu naucza tańca Hula, Susan Pa’iniu Floyd prowadzi warsztaty Kino Mana wraz z nauką świątynnego masażu hawajskiego Lomi Lomi Nui, wywodzącego się z tradycji rodzinnej Abrahama Kawai.

W tej chwili w Polsce jest już wielu nauczycieli, którzy z ramienia Aloha International prowadzą warsztaty Kino Mana i profesjonalne kursy nauki Lomi Lomi Nui dla początkujących. Wiedza i doświadczenie jakie zdobywa się na tych 10 dniowych warsztatach jest nieoceniona.
Uczestnicy kursów otrzymują solidne podstawy do wykonywania Lomi Lomi. Główną ideą tego masażu jest tzw. transformacja, zmiana, symboliczna śmierć starego, aby mogło narodzić się to co nowe. Dlatego też uczniowie w trakcie szkoleń, sami przechodzą wewnętrzną rewolucję, weryfikują i zmieniają swoje dotychczasowe poglądy na życie, doświadczają kilkugodzinnych sesji masażu, wymieniają się dotykiem i uwagami. Uczą się od prowadzącego i od siebie nawzajem. Poznają podstawowy ruch usprawniający przepływ energetyczny w ciele, uczą się ruchów biernych kończyn rozluźniających stawy, poznają anatomię palpacyjną ciała i sposoby wykorzystania ciężaru ciała w pracy, w myśl zasady, aby dbać o innych, najpierw zadbaj o siebie. W oparciu o podstawy dostają również wolność w tworzeniu tego masażu i wykorzystaniu w nim indywidualnych pomysłów. Poznają kulturę i tradycję, w których powstał masaż. Poszerzają swoją świadomość, uczą się zasad osiągania wewnętrznej harmonii i je praktykują, aby móc poprowadzić sesje masażu w połączeniu z sercem i w zgodzie z przekazem Aloha. Główną zaletą owych szkoleń jest fakt, że odbywają się w bezpośredniej bliskości natury, w miejscach oddalonych od zgiełku codzienności, ponieważ w takich warunkach można wsłuchać się w siebie, wyciszyć się, zharmonizować z naturą.
Po podstawowym 10 dniowym kursie adepci Lomi doskonalą swoje umiejętności u nauczycieli z Hawajów, gdzie pod okiem Kumu (nauczyciela), na kolejnych wielodniowych warsztatach zgłębiają, utwalają i korygują to co wcześniej było im przekazane. Przygotowują się do pracy z ciałem na głębszych poziomach: pracy z energiami subtelnymi, z tym, czego wzrok nie jest w stanie dostrzec.

Dlatego żadne 2 dniowe szkolenie, czy nauka masażu z filmów na YT, czy kurs masażu Lomi typu SPA w prywatnej placówce pod tzw. kuratelą MEN, który nie powinien nawet być oferowany pod nazwą Lomi Lomi, nie jest w stanie zaoferować tyle ile daje nauka świątynnego masażu hawajskiego Lomi Lomi Nui w systemie Aloha International, czy nauka u innych źródeł rodem z Hawajów.

Nie da się jednak czasami uniknąć pomyłek. Należy zdać sobie sprawę, że masaż ten nie ogranicza się do miziania i głaskania charakterystycznego dla masażu relaksacyjnego i zanim się go włoży do jego szuflady, warto doświadczyć go z rąk, które są odpowiednio do tego przygotowane. Czy nie lepiej najpierw dobrze się zorientować, zanim wyda się tą samą kwotę za masaż na zupełnie innym poziomie, który z masażem Lomi Lomi ma tylko wspólną nazwę?

Życzę Wam świadomych wyborów.