“Jestem w raju” i to nie dlatego, że otrzymałem masaż, ale dlatego, że go wykonywałem. W zasadzie powinienem się czuć zmęczony, ale tak nie jest. Dlaczego? Ponieważ moją motywacją nie było poprawne technicznie wykonanie masażu, ale obdarowanie wszystkim tym, czym chciałbym być obdarowany: błogością, delikatnością, czułością, bliskością, troską, bezinteresowną miłością… To co dałem, to do mnie wróciło.
 

 

Praktyka i kursy masażu Lomi Lomi


Praktyka masażu Lomi Lomi
to moja osobista ścieżka rozwoju. Odkąd się nim zajmuje, zmieniło się w moim życiu niemalże wszystko: otoczenie, zainteresowania, wartości, praca, znajomi. Wiązało się to oczywiście z wyjściem ze znanej i optymalnie bezpiecznej przestrzeni życiowej, co na początku nie było łatwe, ponieważ wszystko wokół, delikatnie mówiąc, było przeciwne tym zmianom.

 Trochę stałem w rozkroku, w rozdzieleniu pomiędzy tym co w głowie, a tym co w sercu. Postanowiłem jednak, że zaufam tajemniczym podszeptom uczuć, że wprowadzę w życie, to co otworzyło moje serce, czego się nauczyłem na warsztatach i kursach masażu Lomi Lomi Nui.

Wziąłem więc w rękę miotłę i zacząłem sprzątać u siebie. Wiedziałem że, by odzyskać połączenie z sercem muszę zacząć porządki od głowy – tam gdzie bałaganu było najwięcej. Jednak żeby posprzątać w głowie potrzebowałem rozluźnić ciało. To tak jakby nalać specjalnego płynu, który ma odkleić zastały brud od powierzchni.

Obdarowując masażem Lomi Lomi, sprzątałem to, co kryło się w zakamarkach mojego umysłu, co było niedostrzegalne i nieuświadomione, a to co leżało na widoku, usuwałem zainspirowany pradawną wiedzą Huny, kierując swoją uwagę w stronę pozytywnych myśli i nauki używania słów, które mi służą. 

 

Nauczając Lomi Lomi

 

Klienci się zmieniali, a ja razem z nimi. Ich promieniejące szczęściem twarze po masażu, były największą i mile zaskakująca nagrodą. Im częściej masowałem, tym mój rozkrok stawał się mniejszy i czułem coraz większe połączenie z sercem.

Oczywiście, że kiedy górę brała potrzeba udowadniania innym swojego profesjonalizmu i precyzji, wpadałem w pułapki nadużywania siebie, wtedy masaż działał tylko w stronę klienta.

Dziś mam w sobie więcej spokoju, rozwagi, pokory, miłości, mocy, zaufania i odwagi. Jeśli mam przy stole do wyboru kilka krzeseł, każdego dnia staram się siadać na innym, żeby poczuć jak wygląda świat z innej perspektywy, żeby nie ulegać nawykom i schematom, i dzięki temu z większą łatwością podążać za zmianą. 

Zdecydowałem się nauczać Lomi i wiem, że jest w tym nieodgadniona jeszcze do końca sprawa, ale też jestem przekonany, że jest to niezwykła potrzeba dzielenia się pasją, tym bezinteresownym, matczynym otuleniem i czystym w intencji dotykiem.

Ważne w tej pracy jest zaufanie, pokochanie siebie w takiej formie w jakiej się po prostu jest w danej chwili, wtedy masaż Lomi Lomi uzdrawia otrzymującego masaż i masażystę, wtedy jest on darem dla Ciebie i dla mnie.

 

Kurs Lomi Lomi Nui


Pomimo tego, że kurs masażu Lomi Lomi Nui oparty jest na programie Aloha International, to pozwoliłem sobie na podzielenie go na 2 różne od siebie moduły, żeby z tego rozdzielenia zmierzać w kierunku połączenia. Żeby wyjść z poziomu umysłu, na którym my Europejczycy jednak jesteśmy i z którego jest nam po prostu łatwiej się uczyć.

Dlatego zaczynamy od sprzątania, porządkowania w głowie i oczyszczania ciała poprzez tzw. “uwolnienie przepływu” (1 moduł kursu), żeby móc “otworzyć serce” (2 moduł) i dzięki temu usprawnić komunikację pomiędzy tym co w głowie, a tym co w sercu, osiągnąć równowagę, harmonię, stan Aloha.

Nazwałem ten warsztat Mocą Dotyku, ponieważ ten szczególny rodzaj dotyku jest bardzo skuteczny i działa wielokierunkowo. Jest mocą, która działa jak sprzężenie zwrotne i która manifestuje się w dwie strony, z serca do głowy – z głowy do serca, z ciała do umysłu, z ciała do ciała, od masażysty do masowanego i odwrotnie.

Lomi to dar dla Ciebie i dla mnie.

 

Zapraszam: www.kahi.com.pl/kursy-i-warsztaty