Przyjechałem na miejsce, gdzie miał się odbywać mój pierwszy w życiu kurs masażu Lomi Lomi Nui. Zaparkowałem przy pięknym domu. Wokół sama natura: łąki, lasy, świeże powietrze i spokój.
Drzwi domu otworzyła mi moja nauczycielka masażu. Uśmiechnęła się, otworzyła ramiona i bez krzty wątpliwości wtuliła się we mnie na powitanie… A we mnie… Yyy… Alarm! Zapaliły się lampki ostrzegawcze zaprogramowanego systemu bezpieczeństwa… Alarm! Alarm! Coś tu jest nie tak… Ile sprzeczności we mnie było: bo nie wypada tak od razu wpadać w ramiona obcej kobiety. Czy ona mnie uwodzi? Co pomyśli moja dziewczyna? Czy to już jest zdrada? Nie! Przecież nic złego się nie dzieje. Ale czy powinienem – przecież jest tak blisko? Skóra wokół ust wygina się w sztucznym uśmiechu, a oczy i mięśnie zesztywniały. Coś długo trwa to przytulenie. 1, 2, 3 sekundy… Czy dzieje się coś złego? Nawet jest przyjemnie. Z jej ramion płynie troska i radość. Jednak czy nie powinienem wracać? W 4 sekundach powitalnego przytulenia w głowie pojawiło się mnóstwo sprzecznych skojarzeń i wizji. A jednak wszystko było dobre. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że w tej powitalnej bliskości zaczęła się moja transformacja.

Granica bezpieczeństwa w przestrzeni prywatnej

Każdy z nas ma wyznaczoną przez siebie przestrzenną granicę bezpieczeństwa, za którą znajduje się tzw. przestrzeń intymna, do której dostęp mają tylko Ci, najbardziej zaufani.
Jeśli podczas rozmowy w 4 oczy, nasza granica bezpiecznej przestrzeni zostaje przekroczona, niemal natychmiast jest przez nas korygowana. Robimy krok w tył i już wszystko w porządku 😉
Kiedyś pozwoliłem sobie zrobić pewien eksperyment. Postanowiłem zająć rozmową koleżankę, która się świetnie do tego nadawała, ponieważ granicę bezpieczeństwa miała znacznie poszerzoną. Podczas interesującego dyskursu, małymi krokami przybliżałem się do niej, a ona instynktownie się ode mnie oddalała. Dopiero po przejściu 5 metrów, kiedy przyznałem się do celowości działania, zauważyła, że nasze miejsce się znacznie zmieniło.
W tej granicy bezpieczeństwa i sztywności powitalnych machnięć i uścisków dłoni są zawarte zwykłe ustalenia związane z poczuciem komfortu, ale też kilkupokoleniowe lęki zniewolonego narodu. Zagubionej społeczności, ograbionej z zaufania do tego co na zewnątrz i do tego co nowe. Pielęgnujemy zatem naszą strefę komfortu, łudząc się, że dzięki niej jesteśmy bezpieczni. Ale nic bardziej mylnego, bo ciągle powodem do pielęgnacji jest strach, co sprawia z kolei, że stoimy w miejscu. Chcielibyśmy coś zmienić w swoim życiu, ale jednocześnie trudno jest nam się na tę zmianę zdecydować, gdyż w naszym poczuciu wiązałoby się to ze stratą. Dużo o tym mówimy, ale nie przekładamy tego w działanie. Niby żyjemy, ale jakbyśmy byli martwi. Pobudka – praca do odklepania – dom – telewizor – komputer – spanie – pobudkapracadomtelewizorkomputer…
Wiemy już nawet, że zawsze w miejsce “starego” pojawia się “nowe”, często dla nawet lepsze.
Co zatem jest kluczem do zmiany? Zaufanie i zrobienie kroku w nieznane, kroku poza naszą strefę bezpieczeństwa i doświadczanie tego dyskomfortu.

A jak to się ma do masażu?

Sesje masażu Lomi Lomi i masażu tantrycznego są świetnymi okazjami do zmierzenia się ze swoimi ustaleniami poczucia bezpiecznej przestrzeni. Podstawą masażu Lomi Lomi Nui jest praca przedramionami. Bliskość jest tu nieunikniona i jest też zalążkiem naszej transformacji. Masażysta obejmuje nas swoimi przedramionami. W tej bliskości, jeśli intencja masażysty jest właściwa, podświadomość otrzymuje sygnał, że wszystko jest dobre i bezpieczne. Z minuty na minutę rozluźniamy umysł, a za nim rozluźniają się nasze mięśnie. W miejsce obaw i niepewności pojawia się zaufanie i błogość. Masażysta jest blisko, ale nie czujemy się przekroczeni czy wykorzystani, sytuacja jest wręcz odwrotna. Otrzymujemy czuły, bezpieczny i bezinteresowny dotyk. W ciele wytwarzają się hormony szczęścia. Podświadomość rozpoznaje znany jej od narodzin sygnał. Moment kiedy mama trzymała nas w swoich objęciach i tuliła w ramionach. To skojarzenie daje niezwykłe poczucie bezpieczeństwa, schronienia, ale też tęsknoty za bliskością, której sobie do tej pory odmawialiśmy, lub której nie mogliśmy otrzymać od naszych bliskich. To czego nie potrafiliśmy wyrazić, że potrzebujemy. Dlatego w takich sytuacjach na masażu Lomi Lomi Nui pojawiają się łzy. Jesteśmy istotami stadnymi i dla dobrego samopoczucia i zdrowia bliskość jest nam wręcz niezbędna.

Bliskość w masażu tantrycznym

Podobnie, ale nieco intensywniej i skuteczniej działa bliskość w masażu tantrycznym. Tutaj poprzeczka jest nieco podniesiona. Przez co? Przez nagość i momentami jeszcze większą bliskość. Wiemy doskonale jak nasza podświadomość może zareagować na tę sytuację: nagość + bliskość = “kizi mizi”, czyli może pojawić się obawa, blokada, strach. My przecież tego nie chcemy, ponieważ przyszliśmy na masaż i wbrew obawom, tak w rzeczywistości jest. W bliskości na masażu tantrycznym następuje przełamanie rozpoznania. Obawy mogą być znacznie silniejsze, ale rezultat zmiany naszych wcześniejszych założeń, nie tylko na temat bliskości jest o wiele bardziej znaczący i skuteczny. Nasze ciało uczy się w tym zaufaniu nowego podejścia: nagość + bliskość = masaż, relaks, błogość, szacunek, bezpieczeństwo, zmiana, radość. Nasze dotychczasowe założenia ulegają rozpadowi. Tworzy się nowe rozpoznanie w pełnym zaufaniu do nowego procesu. Granica bezpieczeństwa nie ma już takiego znaczenia jak wcześniej. Strach i obawy znikają, a w ich miejsce pojawia się pewność siebie, siła i moc.
W masażu tantrycznym, a zwłaszcza w wersji kaszmirskiej bliskość wywołuje niezwykle silne reakcje i skojarzenia. Z jednej strony może przywoływać samokrytykę, związaną z uległością, czy zależnością partnerską i wątpliwości w zakresie co mogę, a czego nie powinienem robić. Z drugiej zaś strony pozwala jeszcze pełniej wejść w przyjemność i znacznie poszerzyć jej spektrum. Jeśli sesja jest uważnie poprowadzona, pozytywnym rozpoznaniem, może być uświadomienie sobie, że masaż jest moim indywidualnym procesem, a masażysta osobą prowadzącą sesję, a nie kochankiem. Zwłaszcza, że w masażu tantrycznym mamy do dyspozycji takie środki BHP jak: określanie granic i ewentualne ich zawężanie w trakcie trwania sesji jeśli obawy okazałyby się silniejsze od nas.